ORGANIZACJA POLSKIEJ SŁUŻBY DYPLOMATYCZNEJ ZA PANOWANIA ZYGMUNTA I JAGIELLOŃCZYKA (1506-1548)
Rozdział ten jest poświęcony opisowi sposobu, w jaki była zorganizowana służba poselska w Polsce w pierwszej połowie szesnastego stulecia. Autorka przedstawia w nim funkcję władcy w kontekście stosunków międzynarodowych oraz wykonawczą służbę dyplomatyczną. Ukazuje także pracę posłów, kwalifikacje wymagane na to stanowisko, zakres obowiązków, wynagrodzenie oraz zwyczaje w dyplomacji. Stara się także ocenić polską służbę poselską na tle krajów europejskich.
1 Władca, rada królewska i kancelarie
W Polsce w pierwszej połowie XVI wieku, tak jak i we wcześniejszych czasach król zarówno kierował krajową dyplomacją, jak i reprezentował państwowa arenie międzynarodowej. Z powodu komplikującej się sytuacji politycznej w Europie, w omawianym okresie, można zaobserwować rodzenie się tendencji w kierunku tworzenia się organów doradczych i pojawianie się zawodowych posłów.
Dwuizbowy parlament istniał w Polsce od 1493 roku. Składał się z izby poselskiej, reprezentującej przez szlachtę poszczególne ziemie oraz z dawnej możnowładczej rady królewskiej, stanowiącej senat[1].
Prawdopodobnie najwcześniejszym i podstawowym aktem, w którym były określone kompetencje dwuizbowego parlamentu w Polsce była konstytucja uchwalona w 1505 roku. Dokument ten określał, że wyłącznie do sejmu należy prawo uchwalania ustaw. Ustawy obejmowały wszystkie sprawy, poza tymi zastrzeżonymi dla króla. Sejm uchwalał podatki, cła i inne opłaty, od 1496 roku zezwalał na pospolite ruszenie[2].
Izba poselska była przedstawicielką ziem, dlatego też król Zygmunt I Jagiellończyk (1506-1548)[3] usunął z dotychczasowego składu rady senatu wszystkich urzędników ziemskich i od tego momentu tworzyli senat polski arcybiskupi, biskupi, wojewodowie, kasztelani i ministrowie: kanclerz, podkanclerzy, marszałkowie wielki i nadworny oraz podskarbi. Podany skład był ostateczny. Do senatu nie wchodzili już ministrowie, których urzędy powstały później: podskarbi nadworny oraz hetmani wielki i polny[4].
Senat został izbą wyższą parlamentu, jednak nie przestał pełnić roli rady królewskiej we wszystkich obszarach działalności panującego, czyli także w kwestiach stosunków międzynarodowych. Z powodu liczebności senatu, który w owym czasie liczył 87 senatorów, poza okresem zjazdów na sejm król nie prosił o wyrażenie swojego zdania wszystkich senatorów, lecz albo zwracał się do senatorów przebywających aktualnie na dworze, albo pytał listownie tych, którzy o danej sprawie mogli być najlepiej poinformowani, lub tych, którzy cieszyli się specjalnym zaufaniem panującego. Istniały także przypadki, że senatorowie bez wezwania udzielali rad listownie lub osobiście. Władca nie był zobowiązany opiniami swojej rady, nie dochodziło do żadnego głosowania, a jedynie do “wotowania”, po którym panujący “konkludował” zgodnie z własną opinią dotyczącą wypowiedzi senatorów[5]. Np. Podczas wojny w 1520 roku z Zakonem Krzyżackim Krzysztof Szydłowiecki[6] prowadził korespondencję wojenną, a Piotr Tomiki wymieniał listy dotyczące spraw wewnętrznych i zagranicznych[7].
Sejm w Polsce, jak zresztą w całej Europie, zajmował się sprawami polityki zagranicznej, za czym szło przyjmowanie i wysyłanie poselstw zagranicznych[8].
W życiu politycznym kraju ważną rolę odgrywały kancelaria większa i mniejsza. Struktura kancelarii koronnych w Polsce nawiązywała do prawa zwyczajowego i tworzyła się w drodze praktyki. Na czele kancelarii większej stał kanclerz wielki koronny, a na czele mniejszej podkanclerzy koronny. Pomiędzy kanclerzami i ich kancelariami nie było żadnego podziału rzeczowego, zdarzały się tylko okresy, gdy taki podział następował. Różnica polegała tylko na wysokości miejsca zajmowanego w ustalonej kolejności senatorów. Do obowiązków senatorów należało załatwianie spraw związanych z wewnętrzną administracją państwa oraz techniczna strona prowadzenia spraw międzynarodowych i jeżeli władca sobie życzył, również uczestnictwo w kształtowaniu polityki.
Obydwu kancelariom większej i mniejszej podlegały kancelarie, które na podstawie poleceń, jakie otrzymały zajmowały się przygotowaniem korespondencji dyplomatycznej i dokumenty dla posłów. Prowadziły Księgi poselstw (Libri Legationum), które wchodziły w skład Metryki Koronnej[9]. Księgi te zawierały w odpisie materiał o akcjach dyplomatycznych. Aby akta wychodzące z kancelarii były ważne król musiał złożyć na nich swój podpis oraz odpowiedni minister przyłożyć swoją pieczęć. Pieczęcie te były wykonane ze srebra, a podczas oficjalnych wystąpień noszone na szyi na łańcuchu w złotogłowiowych mieszkach. Zarówno kanclerzy jak i podkanclerzy byli mianowani dożywotnio przez króla. W czasie obejmowania urzędu ludzie wybrani na te stanowiska musieli złożyć przysięgę wierności panującemu, nie wydawania żadnych dokumentów bez jego wiedzy, służenia radą i dochowania tajemnicy. Oczywiście zawsze istniała możliwość odgrywania przez zdolniejszych roli nie tylko doradzającego i wykonującego polecenia, lecz równorzędnego w podejmowaniu decyzji czynnika.
W 1504 roku walcząca z magnaterią szlachta uzyskała uchwalenie konstytucji sejmowej o tzw. incompatibiliach, która zakazywała łączenia ze sobą pewnych urzędów, między innymi kanclerskiego i podkanclerskiego z ważnymi godnościami duchownymi np. z arcybiskupstwem gnieźnieńskim, biskupstwem krakowskim i świeckimi, takimi np. jak województwem krakowskim. Ministrowie ci mieli pierwszeństwo w przeniesieniu się na wymienione godności. Dawało to możliwość królowi pozbycia się niepasującego mu ministra, odczekując na otwarcie się odpowiedniego wakansu. W 1507 roku Zygmunt I Jagiellończyk potwierdził to prawo do awansu i dzięki niemu Jan Łaski[10] został odsunięty od panującego.
Początkowo urzędy kanclerza wielkiego koronnego i podkanclerza koronnego były obsadzane przez osoby duchowne. Dopiero w 1507 roku postanowiono, że zawsze na jeden z ich będzie obierana osoba świecka, co motywowano tym, iż nie wszystkie sprawy wypada powierzać duchownemu[11]. Miały miejsce jednak przypadki, gdy władca zatrzymywał swoich faworytów na urzędach kanclerzy i podkanclerzy. Postąpił tak Zygmunt I Jagiellończyk z Krzysztofem Szydłowieckim, który łączył stanowisko kanclerza z województwem krakowskim w latach 1515-1527, a nawet kasztelana krakowskiego w latach 1527-1532 i z Piotrem Tomickim, podkanclerzym oraz równocześnie biskupem poznańskim w latach 1518-1524 i krakowskim w latach 1524–1535[12]. Zygmunt I Jagiellończyk ulegał wpływowi tych osób w dziedzinie stosunków międzynarodowych. W zwyczaju było, że podkanclerz obejmował urząd kanclerza w momencie jego zwolnienia[13].
W Polsce kompetencje kanclerza koronnego i kanclerza litewskiego były rozdzielone, jeśli chodzi o politykę zagraniczną. Kanclerz koronny zajmował się polityką międzynarodową obszaru Europy Zachodniej. Natomiast w kompetencje kanclerza litewskiego wchodziło utrzymywanie stosunków z Rosją[14].
Kancelarie pracowały tylko w obecności panującego. W podróż z władcą wyruszała, co najmniej jedna z nich, najczęściej podkanclerska. Kancelaria, która zostawała w Krakowie załatwiała te sprawy, które zostały ustalone uprzednio. Zdarzało się też i tak, że przez gońców prosiła króla o podjęcie decyzji. Druga kancelaria, która była z władcą, przesyłała potrzebne dokumenty. Przemieszczająca się z władcą kancelaria zabierała ze sobą swe księgi. W razie potrzeby pracowała w czasie postojów na posiłki i odpoczynki. W czasie panowania Zygmunta I Jagiellończyka, który dużo podróżował, sprawami stosunków międzynarodowych zajmowała się głównie podróżująca z królem kancelaria mniejsza.
Liczba pracowników kancelarii oraz zakres ich obowiązków były nieustalone[15]. Najbardziej cenionym stanowiskiem był sekretarz (protonotarius, secretarius), najczęściej stanu duchownego. Do jego obowiązków z zakresu spraw dyplomacji należało:
- nadawanie ostatecznej formy dokumentom i korespondencji, po poprawieniu przez władcę lub innego zwierzchnika;
- zdawanie relacji panującemu z opinii nieobecnych na radzie senatorów;
- wprowadzenie do króla lub do senatu cudzoziemskich posłów;
- sprawowanie na polecenie władcy poselstwa.
W kancelariach można było spotkać sekretarzy o nazwie secretarii Italici, którym prawdopodobnie powierzona była korespondencja dotycząca spadku królowej Bony[16]. Król mianował i zaprzysięgał sekretarzy[17]. Mieli oni prawo do przebywania na posiedzeniach senatu, lecz nie mogli zabierać głosu i byli zobowiązani do dochowania tajemnicy.
Konstytucja z 1504 roku mówiła o sekretarzach noszących tytuł sekretarza pierwszego lub wielkiego (secretarius primus, maior lub supremus). Mieli być oni dopuszczeni do “sekretnych” spraw publicznych, w które wtajemniczeni byli jedynie kanclerze i podkanclerze. Z czasem urząd ten przekształcił się w zastępcę kanclerza i podkanclerza. Przejmował ich obowiązki, gdy obydwu dygnitarzy nie było przy królu. Był nim zawsze duchowny, ze względu na obeznanie ze sprawami państwa. Sekretarz jako pierwszy stanowił zawsze najpoważniejszą kandydaturę na wakujące stanowisko kanclerza lub podkanclerza. Mógł korzystać z osobistej pieczęci monarchy.
Z daną kancelarią był związany pisarz, zwany też skrybą lub notariuszem (scriba, notarius), zatrudniany przez kanclerza i podkanclerza. Do jego obowiązków należało przepisywanie tekstów ustalonych przez sekretarzy według narzuconych, przyjętych formuł. Regensi byli zwierzchnikami pisarzy i do ich zadań należało przydzielanie im pracy. Za przechowanie ksiąg i dokumentów odpowiedzialność brał na siebie tzw. metrykant.
Kancelarie nie miały przydzielonych stałych kwot na swoje wydatki. Nieregularnie otrzymywały pewne fundusze na koszty wysyłki korespondencji i materiały piśmiennicze. Wynagrodzenie pracowników nie było ustalone. Jedynie pisarze mieli płacone od karty sporządzonego aktu. Dopiero konstytucja sejmowa z 1511 roku uregulowała wysokość pensji. Zatrudnieni w kancelarii sekretarze mieli otrzymywać roczne wynagrodzenie ze skarbu, ale w praktyce nie wypłacano im tych pieniędzy, lub następowało to z długim opóźnieniem. Utrzymywali się faktycznie jako duchowni z beneficjów kościelnych, czasami otrzymywali drogie upominki od stron. Stanowisko sekretarza było atrakcyjne ze względów prestiżowych[18].
Kancelarie, jako centra kierownicze polityki i dyplomacji zbierały wiadomości o stosunkach międzynarodowych i sprawach wewnętrznych innych państw. Robiły to za pomocą szpiegów, informatorów, posłów. Informatorów pozyskiwano za pieniądze, na zasadzie wzajemności, przygodnie i na drodze towarzyskiej. Posłowie polscy uzyskiwali informatorów na gruncie towarzyskim, jednak było to uzależnione od cech charakteru i umiejętności nawiązywania kontaktów. Do mistrzostwa na tym polu doszedł Jan Dantyszek, który nawet po zakończeniu służby królewskiej jako poseł prowadził bardzo bogatą korespondencję. W sumie korespondencję tego dyplomaty oblicza się między ośmioma a dziesięcioma tysiącami listów[19]. Otrzymywał w ten sposób wiele informacji o stosunkach międzynarodowych od wielu dyplomatów. Korespondował m. in. z sekretarzem cesarskim Juanem de Comalonga, arcybiskupem lundzkim Janem Weeze, posłem mediolańskim na dworze cesarskim Camillem Giliniusem, burgrabią gdańskim, czynnym politycznie w miastach Hanzy, Janem von Werden[20], a także dzięki tzw. Novitates, czyli gazetek pisanych ręcznie[21]. Do innych źródeł informacji należały domy bankierskie np. Fuggerów czy Soderinich. Wielcy kupcy we własnym interesie obserwowali sytuację międzynarodową, czasem dostarczali kopie dokumentów[22].
Należy jeszcze wspomnieć o archiwum, które w Polsce jako Archiwum Koronne znajdowało się na Zamku w Krakowie. Był w nim gromadzony skarbiec i dokumenty państwowe, między innymi dotyczące spraw międzynarodowych. Posłowie traktowali dokumenty, które przechodziły przez ich ręce za swoją prywatną własność. Początkowo w archiwum koronnym, zwanym Archiwum Metryki Koronnej, znajdowały się oryginalne dokumenty dotyczące zagadnień różnego typu. Wśród nich były przechowywane traktaty międzynarodowe.
Pierwotnie księgi były wspólne dla wszystkich spraw. Od 1487 roku zostały one rozdzielone na kopiariusze aktów dotyczących spraw wewnętrznych (Libri Inscriptionum – Księgi Wpisów), przy nich pozostała nazwa Metryka Koronna, oraz na kopiariusze aktów i korespondencji dyplomatycznej (Libri Legationum – Księgi Poselstw). Opisany podział nastąpił pod wpływem praktyki, a nie przepisów. Ponieważ Zygmunt I Jagiellończyk, jak już wyżej wspomniano, często podróżował po kraju, a przebywająca z monarchą kancelaria musiała posiadać dokumenty dotyczące zagadnień bieżących, czyli np. spraw dyplomacji podział ze względów praktycznych musiał nastąpić. Niestety nie był on doskonały. Wpisy dotyczące spraw zagranicznych znajdowały się również w Libri Inscriptionum, a inne zagadnienia w Libri Legationum. Sądzi się, że przy obu rodzajach ksiąg pracowali ci sami pisarze. Nie wszystko też w nich umieszczano np. traktatów międzynarodowych przechowywanych w skarbcu koronnym czy oryginalnej korespondencji.
W 1505 roku Jan Łaski dokonał pierwszego uporządkowania akt. Podzielił dokumenty na dwa działy:
- spraw wewnętrznych
- spraw zagranicznych według poszczególnych krajów[23].
2 Wykonawcza służba dyplomatyczna
W służbie dyplomatycznej główną rolę odgrywali posłowie i agenci. W pierwszej połowie XVI wieku funkcje posłów nie były uregulowane przepisami, stanowili oni osobiste przedstawicielstwo monarchów. Nie było jeszcze zawodowych dyplomatów, każdy piastował stanowisko duchowne lub świeckie. Nie istniały też szkoły kształcące przyszłych posłów. Potrzebną wiedzę zdobywano w praktyce, ucząc się na podrzędnym stanowisku przy pośle, lub załatwiając samodzielnie nietrudną sprawę. Na przykład Jan Dantyszek w liście do Piotra Tomickiego opisuje metody działania urzędników w Hiszpanii, które poznał już podczas swojego pierwszego pobytu na dworze hiszpańskim[24] Karola I Habsburga[25].
W Polsce znaczna część dyplomatów, zwłaszcza tych posyłanych na Zachód nabywała teoretyczną wiedzę w kancelarii królewskiej, szczególnie u Piotra Tomickiego. Następnie posłowie odbywali praktykę pełniąc już misje dyplomatyczne. Dyplomaci posiadali wykształcenie humanistyczne i często znali języki obce[26]. Na Zachód najczęściej posyłano duchownych różnych stopni, ponieważ utrzymanie posłom przynosiły posiadane przez nich godności, a najpewniejsze i najbardziej dochodowe były beneficja kościelne. Wybitni posłowie mieli szansę zrobienia równolegle świeckiej czy duchownej kariery. Jan Dantyszek nie został uznany za zawodowego dyplomatę, jego głównym zajęciem były rządy diecezją chełmińską, a następnie warmińską[27]. Stanisław Borek pracował dla pary królewskiej jako poseł, ale także piastował godności duchowne od kanonii poznańskiej po dziekanię krakowską[28].
Typy poselstw były doraźne. Dyplomaci wypełniali określone zadanie i wracali do kraju. Praktycznie nie istniały stałe poselstwa. Czasami załatwiane sprawy się przeciągały, wtedy król wysyłał doraźną misję w celu ich przypilnowania. Na długotrwałość działalności dyplomatycznej wpływała też duża liczba wyznaczonych zadań. W Polsce nie było stałych posłów, jedyny przypadek użycia terminu orator perpetuus w stosunku do Jana Dantyszka możemy przytoczyć z prywatnego listu Jana Zambockiego do Jana Dantyszka datowanego na 25 sierpnia 1525 roku, a nie z oficjalnego dokumentu[29]. Jan Dantyszek był uważany za oratora, jednakże tak Stanisław Borek, tak i Fabian Wojanowski byli określani mianem nuntius[30].
W Polsce nazewnictwo dotyczące posłów było niekonsekwentne. Przeważnie posłów oznaczają orator i nuntius, a agentów agens i internuntius. Nuntius to poseł mniejszy, przekazywał on listy i wiadomości[31]. Z Polski na Zachód wysyłany był poseł, czasami wspierał go agent.
Agent zachodnim wzorem pełnił rolę pomocy dla posła, zdarzało się też, że posiadał dużą samodzielność i przydzielano mu załatwianie poważnych spraw. Orator był to poseł wielki, dyplomata mający zawierać umowy lub prowadzić rokowania.
W miejscu przeznaczenia rozpoczynały się rokowania oficjalne, czyli poseł przedstawiał dokumenty, wygłaszał mowy zgodnie ze wskazówkami zawartymi w instrukcjach, pertraktował. W czasie uczt dyplomaci nawiązywały ważne kontakty prywatne. Jan Dantyszek w swoim wynajętym lokum w Valladolid często urządzał przyjęcia[32].
Jeżeli trudno było załatwić sprawę w sposób legalny, próbowano użyć podstępu. Starano się także zdobyć odpisy dokumentów dotyczące państw trzecich, co czynił Jan Dantyszek[33]. Ważny element działania stanowiła też propaganda, która była stosowana rzadko przez dyplomację polską. Organizowano ją centralnie lub też przez posłów.
Orszak poselski przeciętnie liczył około 40 osób. Jednakże, gdy misja nie miała zwracać na siebie uwagi państw trzecich był mniejszy. Najbardziej ceremonialne poselstwa na Zachodzie liczyły do 150 osób.
Intendent wchodził w skład orszaku. Zajmował się przygotowaniem postoju na przybycie posła, dlatego wyprzedzał on orszak. Zabierano ze sobą kurierów pełniących funkcję łączności z krajem, a także szpiegów.
Dla dodawania splendoru misji i ze względu na bezpieczeństwo brano zbrojnych. W podróży towarzyszyła posłowi służba. Z dyplomatami przez państwa przemierzali także kupcy, którzy w takich okolicznościach byli zwolnieni od płacenia ceł[34].
W Polsce, jeżeli liczba posłów przekraczała jednego, zabierano też sekretarza, czasem towarzyszył on też jednoosobowej misji. Do jego obowiązków należało przygotowanie korespondencji, notowanie informacji potrzebnych do sporządzenia końcowej relacji, pomoc w zbieraniu wiadomości. Polskim misjom dyplomatycznym na Zachód nie potrzebni byli tłumacze ze względu na dobrą znajomość przez posłów języków obcych, szczególnie łaciny. W skład misji wchodził szafarz, zajmujący się aprowizacją. Z posłem jechali gońcy z korespondencją, krewni, znajomi.
Liczba polskich orszaków poselskich zależała od ważności i czasu trwania misji. Np. Jan Dantyszek, który wiedział, że długo będzie przebywał za granicą kraju zabierał ze sobą 4-5 osób. Gdy w skład poselstwa wchodziło więcej dyplomatów, orszak się powiększał, ponieważ każdy jechał ze swoją służbą.
Posłowie wysyłani za granicę przez królów Polski mieli ze sobą następujące dokumenty:
- listy wierzytelne,
- instrukcje,
- plenipotencje,
- listy do dygnitarzy,
- glejty,
- listy przejezdne,
- odpisy dokumentów związanych z misją.
Nie było obowiązku, aby poseł posiadał ze sobą wszystkie te dokumenty. Trudno nam też stwierdzić, które dyplomaci mieli, gdyż z pewnością nie wszystkie się zachowały[35].
Dokumentem niezbędnym, wydawanym dyplomatom przez kancelarie, był list wierzytelny, zwany inaczej kredytywą (litterae credentiales lub fiduciariae). Dokument ten był przeznaczony dla strony przyjmującej misję. Zawierał on:
- nazwisko posła;
- nazwę urzędu przez niego sprawowanego;
- określenie obecnej jego funkcji;
- upoważnienie dyplomaty do pertraktacji;
- prośbę o obdarzenie go takim zaufaniem jak samego wysyłającego.
Poseł miał ze sobą kilka takich listów wierzytelnych, gdy odbiorców było kilku. Czasami też, jeżeli u jednego miał polecone załatwić kilka spraw otrzymywał osobną dla każdej z nich. Gdy poseł został już oficjalnie odwołany przez panującego, ale pozostał na dworze, do którego go wysłano, dla wykonywania tych samych zadań musiał raz jeszcze otrzymać kredytywę. Można taki przypadek zaobserwować w 1529 roku w związku z Janem Dantyszkiem[36]. Jako uzupełnianie kredytyw mogło być przysyłane pełnomocnictwo, nazywane także mandatem albo plenipotencją, było niezbędne przy zawieraniu układu, gdy partner w rokowaniach chciał mieć pewność, że ustalenia posła zostaną ratyfikowane przez króla. Kredytywę i pełnomocnictwo dyplomata musiał wręczyć przyjmującemu władcy.
Instrukcja była przeznaczona tylko dla posła, dlatego często przekazywano ją ustnie. W Polsce instrukcje poselskie dawały im w niektórych przypadkach różnego stopnia swobodę podejmowanych decyzji. Przyczyną tego były trudności z porozumieniem się z powodu odległości i zaufanie do posłów i ich umiejętności. W Polsce poseł w niektórych przypadkach mógł nie respektować powierzoną mu instrukcję.
W instrukcji były zawarte: mowa powitalna, sposób negocjacji konkretnych spraw, a czasem wytyczne, kiedy należało wręczyć kredytywę, bądź inne pisma. Do dnia dzisiejszego zachowały się instrukcje z trzech poselstw Jana Dantyszka i jedna Stanisława Borka. Wszystkie napisane były w języku łacińskim. Dwie instrukcje poselskie Jana Dantyszka z roku 1522 i 1524 mają charakter bardzo szczegółowy. Do ogólnych należy instrukcja tego samego posła z 1518 roku[37].
Istniały także tajne instrukcje, gdy wiadomo było, że jawna zostanie wręczona wraz z listem wierzytelnym. Często tylko część instrukcji zatajano, ponieważ poruszane tam sprawy nie mogły być przedstawiane na publicznej audiencji, ale na prywatnej przy niewielu osobach, aby zabezpieczyć się przed poinformowaniem o nich innych krajów. Oficjalna instrukcja poselska mogła być tylko przykrywką dla ukrycia prawdziwego celu misji, zawartego w instrukcji tajnej.
Zdarzało się, że z kraju dosyłano dyplomatom dodatkowe instrukcje pełniące funkcję uzupełniających, albo dotyczące załatwiania nowych zagadnień. Ze względu na lepszą znajomość sprawy monarcha lub pieczętarz polecał uzupełnienie albo przygotowanie instrukcji osobie postronnej.
Dyplomata musiał także otrzymać list przejezdny (litterae passus), władca zwracał się w nim do poddanych, określając szczegółowo, jakiego typu pomocy mają świadczyć posłanemu z misją. Była w nim zamieszczona prośba do innych poddanych o pomoc. Gdy w czasie odbywania poselstwa panowała zaraza list zawierał zapewnienie, że poseł nie przejeżdżał przez nią objęte tereny. Jeżeli poseł podążając z misją przejeżdżał przez inne państwo, monarcha także prosił tam władającego, by zapewnił mu bezpieczną drogę[38].
Poseł, który szybko miał powrócić z misji musiał po przyjeździe oddać sprawozdanie końcowe. Jeżeli poselstwo trwało dłużej wymagano od dyplomaty pisania listów o nieustalonej częstotliwości. Poseł doraźny w swoich listach zawierał raporty o stanie zleconego mu zadania. Agenci i posłowie wyjeżdżający na dłużej przesyłali wiadomości polityczne, wojskowe, gospodarcze, kulturalne i religijne. Po powrocie dyplomaci mieli złożyć raport, ustnie władcy, a pisemnie do archiwum.
Najbardziej urozmaicona korespondencja należała do tych dyplomatów, którzy przebywali długo przy jednym dworze. Do najciekawszych należą listy pisane przez Jana Dantyszka[39]. Opisywał w nich własną działalność oraz wszystkie obserwacje, jakich dokonał na dworze Karola I Habsburga. Dostarczał wiadomości z zakresu polityki europejskiej, ekspansji hiszpańskiej w Nowym Świecie, kulturze i obyczajowości. Przekazywał informacje o turniejach, balach z dokładnym opisem kreacji kobiet. Opisywał też w listach ceremonie i uroczystości, w których sam brał udział. Do nich należą ślub cesarza Karola V Habsburga z Izabelą Portugalską[40], wjazd do Valladolid 22 lutego 1527 roku spodziewającej się dziecka cesarzowej, opis chrztu następcy tronu i syna cesarskiego, Filipa II Habsburga czy przebieg aktu wypowiedzenia wojny cesarzowi przez państwa wchodzące w skład Ligi zawartej w Cognac, pobyt dwóch poselstw z Moskwy w roku 1523 i 1527. Jan Dantyszek zrelacjonował królowej Bonie obrady konferencji teologicznej odbywającej się latem 1527 roku w Valladolid.[41]. Zawiadomił nawet o trzęsieniu ziemi w Portugalii[42]. Od czasu do czasu przesyła relację zbiorczą, licząc się z możliwością zaginięcia niektórych listów, powtarza wiadomości z dłuższego okresu. Końcowe relacje były pisane na podstawie notatek sporządzanych przez sekretarza, obowiązkowo przedstawiano je na piśmie, gdy króla nie zastano na Zamku w Krakowie, ponieważ podróżował po kraju[43].
Do zadań posła należał także czuwanie nad bezpieczeństwem przesyłanych listów, by informacje docierały do celu. Przekazywano wiadomości gońcowi ustnie, zaszywano mu listy w siodle, a oficjalnie wręczano mu list o neutralnej treści. Dobrym sposobem było też pisanie o polsku.
W Polsce używano także szyfru[44]. Zachował się klucz szyfru z 1522 roku ułożonego przez Jana Dantyszka. Był to prosty szyfr znakowy, gdzie każda spółgłoska miała przypisany swój znak, a samogłoski jako częściej występujące po trzy. Nazwiska i nazwy były w całości wymieniane jednym znakiem. Jan Dantyszek w swoim kluczu przypisał oddzielne znaki dla spraw dyplomatycznych np. dziedzictwo neapolitańskie, sprawa pruska. Zaszyfrowywano na ogół pewne fragmenty listów, lub tylko pojedyncze słowa, ponieważ było to skomplikowane zadanie[45].
Najbardziej oficjalne dokumenty, które poseł posiadał przy sobie, czyli list wierzytelny i pełnomocnictwo, były pisane po łacinie. Pozostałe dokumenty sporządzano np. w języku kraju, który misję wysyłał. Po łacinie były wygłaszane mowy poselskie. Czasami używano mowy ojczystej ze względu na prestiż. Na niektórych dworach, a do takich należał dwór Karola V Habsburga, wymagano przemawiania po łacinie. W korespondencji między dyplomatami, a krajem ich wysyłającym posługiwano się językiem ojczystym.
W Polsce kancelarie do sporządzania dokumentów używały języka łacińskiego. Ten język wydawał się najbardziej precyzyjny, jeśli chodziło o zagadnienia z zakresu dyplomacji. Wszyscy polscy posłowie biegle znali łacinę. W kancelarii posługiwano się także językiem włoskim, szwedzkim i hiszpańskim. Dyplomaci polscy na innych dworach budzili podziw biegłością w posługiwaniu się językami obcymi[46]. Korespondencja, jaką po sobie pozostawił wybitny dyplomata Jan Dantyszek zawiera listy w językach łacińskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim, francuskim, czeskim i flamandzkim[47].
W Polsce wysokość wynagrodzenia dyplomatów zależała od odległości, wagi zadania i innych okoliczności. Często nie było ono wysokie. Brakowało też uzgodnienia, kiedy płaci monarcha, a kiedy skarb publiczny. Poseł wyruszając na misję otrzymywał tzw. wiatyk. Powinien on wystarczyć dyplomacie. Gdy planowano długi pobyt poza granicami kraju ustalano okresowe wynagrodzenie, lub otwierano posłowi kredyt w domach bankowych Fuggerów, Soderinich, Montelupich, Angelich, Welserów[48]. Zdarzało się, że dyplomata dostawał oddzielną sumę na zakup materiału na uszycie strojów dla orszaku. Często poseł popadał w długi, gdyż prawie nigdy pieniądze nie wpływały regularnie i przeważnie były niewystarczające[49].
Duże kłopoty finansowe miał Jan Dantyszek przebywający trzykrotnie dłuższy czas na hiszpańskim dworze Karola I Habsburga[50]. Polski poseł był zdziwiony, gdyż spodziewał się, że przyjmujący go monarcha zapewnieni mu utrzymanie. Jednakże oprócz czterech dzbanów wina nie otrzymał nic więcej[51]. Wypłaty pobierane ze skarbu państwowego przez Jana Dantyszka w czasie dwóch pierwszych misji były wysokie, ponieważ trzeba było utrzymać podróże za władcą. W 1522 roku wynosiły 300 florenów.
Pieniądze te, ze względu na prowadzenie bogatego życia towarzyskiego, nie wystarczyły dyplomacie. Poseł organizował bankiety, przyjęcia i spotkania towarzyskie. Do najważniejszych i największych z pewnością należy przyjęcie, które miało miejsce w Granadzie 24 czerwca 1526 roku i w Valladolid 1 sierpnia 1527 roku, urządzone w rocznicę urodzin następcy tronu polskiego, królewicza Zygmunta Augusta[52].
W czasie trzeciego poselstwa Jan Dantyszek otrzymywał miesięczną pensję w wysokości 70 dukatów. Poseł skarżył się, że agent posiadający jednego muła i trzech służących otrzymywał 80 dukatów od matki Bony, a on sam dostawał mniej na 10 domowników i siedem koni. Liczbę ich musiał szybko zmniejszyć. W późniejszym okresie wzrosła pensja dyplomaty do 100 i 200 dukatów[53], ale Hiszpania stawała się także znacznie droższa. Pieniądze Jan Dantyszek miał wypłacane z dochodów królowej Bony w Barii[54], co wpłynęło na brak regularności otrzymywanych pensji. Jan Dantyszek skończył swą karierę dyplomatyczną z 550 dukatami długów u znajomych i 800 dukatami u Welserów[55]. Pieniądze pożyczał także u Fuggerów[56].
Gdy przyjechał brat dyplomaty Jana Dantyszka z Polski do Hiszpanii posłany przez króla Zygmunta I Jagiellończyka z listem, nie przywiózł ze sobą żadnych pieniędzy. Wizyta ta przysporzyła posłowi polskiemu wiele długów. Jan Dantyszek był zmuszony zaciągnąć pożyczkę u bankierów Fuggerów w wysokości dwustu dukatów, by móc spłacić długi i zakupić dla siebie strój żałobny[57] z powodu śmierci Ludwika Węgierskiego pod Mohaczem.
Jan Dantyszek w czasie swoich wypraw poselskich do Hiszpanii dużo pieniędzy wydawał na lekarzy i leki kupowane w aptekach. Dyplomata cierpiał na podagrę i artretyzm. Z powodu tego drugiego schorzenia pewnego razu poseł zapragnął nawet uciąć sobie rękę, aby nie odczuwać więcej nieznośnego bólu[58].
W skład kosztów poselstwa wchodziły także sumy przeznaczone na podarki. Na Zachodzie pełniły one podkreślenie pokojowych intencji oraz zapewniały o przyjaźni[59].
Gdy przyszedł na świat syn cesarza Karola V Habsburga[60], poseł polski Jan Dantyszek udał się do cesarzowej z gratulacjami. Zaniósł jej w darze prezent od królowej Polski, Bony. Był to bogaty błam sobolowych skór, pochodzący z puszczy litewskich. Cesarzowej bardzo spodobał się prezent z Polski[61]. Natomiast w 1524 roku Gattinara otrzymał od posła polskiego 1000 dukatów i sobole. Hrabia Henryk Nassau został obdarowany przez dyplomatę, posłanego przez parę królewską Zygmunta I Jagiellończyka i Bonę, trzema sorokami soboli wraz z życzeniami od królowej Polski[62]. Tego typu podarki z cała pewnością wpływały na efekt załatwiania misji poselskich.
Najszybszym sposobem dostarczania korespondencji dyplomatycznej było posyłanie konnych gońców. Było to bardzo kosztowne i nie zawsze bezpieczne dla wysyłanych informacji. Starano się sprawić, by goniec jak najmniej zwracał na siebie uwagę. Jednak mimo różnych zabiegów udawało się przeciwnikom politycznym przechwytywać ważne informacje zawarte w listach. Korzystano też z okazji, np. powierzano korespondencję prywatnemu podróżnikowi, ale to rozwiązanie nie należało do najszybszych. Najpewniejsze było przekazanie listów wielkim domom bankierskim, np. Fuggerom. Mieli oni stałą w określonym czasie łączność ze swoimi kantorami, które były umiejscowione w całej Europie.
Za panowania Zygmunta I Jagiellończyka z Hiszpanii odpływał co miesiąc statek do Antwerpii. Stamtąd raz w miesiącu kantory Fuggerów i Welserów przesyłały korespondencję przez Augsburg do Wrocławia, a następnie do Krakowa wiózł ją Jerzy Turzo. Czas przesyłki z Hiszpanii do Polski można było obliczyć na trzy do pięciu miesięcy[63].
3 Podsumowanie osiągnięć w zakresie organizacji polskiej służby dyplomatycznej na tle innych krajów europejskich za panowania Zygmunta I Jagiellończyka
W pierwszej połowie XVI wieku, za rządów w Polsce króla Zygmunta I Jagiellończyka można zaobserwować pojawianie się nowych zjawisk w organizacji służby dyplomatycznej w naszym kraju. Zmiany te miały miejsce głównie w praktyce. Dzięki wprowadzaniu nowych zmian Polska bardzo dobrze wypada wśród współczesnych jej krajów Europy jeśli chodzi o zagadnienia dotyczące dyplomacji. Miejsca ustępuje jedynie państwom, które zdecydowanie najlepiej wykształciły sztukę dyplomacji w XVI wieku, czyli Państwu Kościelnemu i Republice Weneckiej.
Do zmian poczynionych w omawianym okresie należy uporządkowanie obsady urzędów kanclerza i podkanclerza. Czyli zreformowano kancelarie królewskie, będące centralnym organem. Nowością było, że tylko jeden z tych ministrów mógł być duchownym. Pozwalało to na swobodniejsze działania w obrębie spraw polityki międzynarodowej, gdyż dostojnicy duchowni byli zawsze zależni od papieża.
Ważnym krokiem było także wprowadzenie zakazu piastowania różnych urzędów przez jedną osobę. Pozwalało to na zgodne z prawem nieprzestrzeganie dożywotniego sprawowania funkcji państwowych, kanclerskiej i podkanclerskiej. Wystarczało nadać niedozwolony urząd osobie będącej na stanowisku kanclerza lub podkanclerza, by zmienić obsadę tych miejsc pracy.
Zabezpieczono także ciągłość znajomości spraw, bez potrzeby długiego procesu wdrażania się pracownika. Robiono to wyznaczając jednego z sekretarzy na „wielkiego”, późniejszego następcę podkanclerza. Istniała także tradycja, aby awansować podkanclerza na kanclerza[64].
W Polsce za panowania króla Zygmunta I Jagiellończyka, nie mieliśmy specjalnego urzędu zajmującego się sprawami międzynarodowymi. Jednakże kancelaria mniejsza w swojej działalności obejmowała zagadnienia polityki zagranicznej. Można takie zjawisko uznać za początki tworzenia się Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Bardzo ważną rzeczą w zarządzaniu kancelarią była specyfikacja stanowisk pracy. W drodze praktyki dokonano gradacji pracowników. Przypisano obowiązki do poszczególnych stanowisk. Podzielono urzędników na sekretarzy i pisarzy. Kwalifikacje, wykształcenie i stopień znajomości języków obcych pracowników kancelarii były bardzo wysokie.
Kancelaria pełniła rolę szkoły dyplomacji. Pracujący tam urzędnicy zaznajamiali się z sytuacją na arenie politycznej w Europie. Byli też często członkami poselstw wysyłanych za granicę Polski.
Ważnym wydarzeniem dla organizacji centrum dyspozycyjnego służby dyplomatycznej było wyodrębnienie z Ksiąg Metryki Koronnej Ksiąg Poselskich, które nastąpiło w 1487 roku i miało znaczący wpływ na okres omawiany przez autorkę[65].
Zabieg ten nie był wykonany konsekwentnie. Był to jednak bez wątpienia etap zmierzający do wyodrębnienia się w przyszłości archiwum spraw zagranicznych.
Trudnością w prowadzeniu Ksiąg Poselskich był zwyczaj utrzymujący się nie tylko w Polsce, ale w i całej Europie traktowania przez posłów zagranicznych dokumentów im powierzonych jako ich prywatną własność. Stanisław Górski zgromadził w swych Tekach materiały, które uzupełniają braki w Księgach Poselskich. Praca ta była niezwykle cenna. Inwentaryzacja Archiwum Skarbu Koronnego dała pogląd na stan jego zasobności i także rodzajów dokumentów tam się znajdujących.
Nowe zmiany nastąpiły także w wykonawczej służbie dyplomatycznej na dworze króla Polski Zygmunta I Jagiellończyka. Można zaobserwować przejście do nowożytnego stopnia rozwoju dyplomacji. Poseł wysyłany przez monarchę powoli przestawał pełnić funkcję prostego wykonawcy rozkazów władcy. Zaczynał tworzyć politykę zagraniczną danego państwa, miał możliwość wykazania się własną inicjatywą. Pod tym względem Polska nie ustępowała krajom europejskim. Podnosił się stopień przygotowania do pracy i umiejętności pracowników służby dyplomatycznej za panowania Zygmunta I Jagiellończyka[66].
W państwach europejskich wysyłanie poselstw na dwór innego kraju na okres wypełnienia misji przez dyplomatę, powoli przekształca się w ustanawianie posłów „stacjonarnych”, późniejszych ambasadorów, przedstawicieli danego kraju za jego granicą. Istnieją różne opinie, czy za stałe poselstwo na dworze hiszpańskim Karola V Habsburga można było uznać długoletni pobyt Jana Dantyszka na Półwyspie Iberyjskim. Dyplomata ten był niejako zmuszony do pozostania dłuższy okres poza granicami kraju, ponieważ załatwiane przez niego sprawy były odwlekane, z przyczyn od niego nie zależnych. Natomiast inne sprawy, jakie w tym czasie załatwiał, były traktowane jako zlecane „przy okazji” przez monarchów Polski, Zygmunta Starego i jego małżonkę Bonę. Jednakże takie samo zjawisko da się zauważyć śledząc historię dyplomacji austriackiej. Dlatego należy stwierdzić, że przy porównywaniu z innymi krajami Europy, Polska w zakresie dyplomacji nie zostaje w tyle[67].
Postępem w dziedzinie dyplomacji, jeśli chodzi o utrzymywanie tajności korespondencji i przewożonych przez posła dokumentów było zastosowanie szyfru. Mimo że ta metoda była jeszcze na początkowym etapie w Europie nowożytnej, to nasz wybitny poseł Jan Dantyszek już się nią posługiwał[68].
Na styl dyplomacji polskiej w pierwszej połowie XVI wieku za panowania Zygmunta I Jagiellończyka miały wpływ dwa style: zachodni i wschodni. Oczywiście w Polsce przeważał styl zachodni, ale w kilku kwestiach można zauważyć wpływ stylu wschodniego. Bardzo wcześnie w Polsce w porównaniu do innych państw europejskich wytworzyła się gradacja rang poselskich. W królestwie Zygmunta I Jagiellończyka był podział na oratores i nuntii. Rozróżnienie posłów na „większych” i „mniejszych” pojawia się już w kontaktach Polski ze Wschodem.
Polscy posłowie mieli tendencję do bardzo okazałych wystąpień we wszystkich krajach europejskich. Wyróżniało ich to wśród innych dyplomatów europejskich. W Europie nie było takiej potrzeby by wspaniale i bogato się prezentować, zaś w Turcji stanowiło to konieczność. Król polski Zygmunt I Jagiellończyk próbował wytępić ten zwyczaj wśród posyłanych przez siebie dyplomatów.
Dyplomacja wschodnia była bardzo nieufna i podejrzliwa w stosunku do posłów wysłanych z innych krajów. Bardzo niechętnie przyjmowano tam stałych posłów. Miało to negatywny wpływ także na polską dyplomację, gdyż przejęła ona taką nieufną postawę. Sprzyjało temu także wyjaśnienie finansowe, gdyż skarb polski był w bardzo złej sytuacji, a przyjmowanie posłów było bardzo kosztowne. Polska przez to nie wysyłała stałych poselstw do innych państw w Europie, gdyż, państwa te mogłyby rościć sobie prawo do wydelegowanie na stałe swoich dyplomatów do Polski[69].
Podsumowując organizacja polskiej służby dyplomatycznej na tle innych państw europejskich za panowania króla Zygmunta I Jagiellończyka rozwijała się bardzo podobnie, równie szybko i nie pozostawała w tyle za innymi krajami.
Możemy być dumni z naszych rodzimych dyplomatów. Powszechny podziw w całej Europie wzbudzała sztuka dyplomatyczna Jana Dantyszka. Poseł polski Fabian Wojanowski, podczas swojego pobytu na dworze hiszpańskim Karola V Habsburga tak relacjonował opinie o swoim nauczycielu, że Jan Dantyszek jest wciąż wspominany na dworze cesarza Karola V Habsburga, jako doskonały dyplomata, którego nikt do tej pory nie prześcignął, a jego zagraniczni przyjaciele marzą o odwiedzeniu Polski, by poznać ojczyznę tego utalentowanego dyplomaty i poety. Fabian Wojanowski relacjonował także o polskim dyplomacie, że „nie było jeszcze żadnego posła od wielu lat na dworze cesarskim, tak jak on wspaniałego, tak drogiego wszystkim ludziom, nawet samemu cesarzowi, mającego tak wspaniałą reputację”[70].
Od Jana Dantyszka pobierali nauki z dyplomacji: Fabian Wojanowski, Florian Czuryło, Stanisław Borek oraz bracia posła Bernard i Jerzy[71].
[1] Historia dyplomacji polskiej, red. M. Biskup. T. I. Warszawa 1980, s. 729.
[2] M. Kallas, Historia ustroju Polski, Warszawa 2005, s. 141.
[3] Z. Wojciechowski, Zygmunt Stary (1506-1548), Warszawa 1979. Zob. aneks nr 14.
[4] Historia dyplomacji polskiej, s. 729.
[5] Z. Kaczmarczyk, B. Leśnodorski, Historia państwa i prawa Polski, t. II, Warszawa 1966, s. 111 i n. 119,127; S. Kutrzeba, Historia ustroju Polski w zarysie, Warszawa 1949, s. 155, 208-212.
[6] J. Kieszkowski, Kanclerz Krzysztof Szydłowiecki. Z dziejów kultury i sztuki zygmuntowskich czasów, Poznań 1912.
[7] Historia dyplomacji polskiej, s. 732.
[8] M. Kallas, Historia ustroju Polski, s. 141.
[9] Historia dyplomacji polskiej, s. 731.
[10] Jan Łaski obejmował urząd kanclerza w latach 1503-1510. Historia dyplomacji polskiej, s. 741. Zob. A. Brückner, Jan Łaski, Warszawa 1999. O. Bartel, Jan Łaski. Cz. 1. Warszawa 1999.
[11] Zob. M. Kallas, Historia ustroju Polski, s. 125.
[12] Historia dyplomacji polskiej, s. 741.
[13] Tamże, s. 730.
[14] M. Kallas, Historia ustroju Polski, s. 125.
[15]“[...] konstytucja z 1504 roku mówi, że nie wiadomo, kto jest dworzaninem, kto pisarzem, a kto sekretarzem, bo wszyscy chętnie używali ostatniego określenia.” Historia dyplomacji polskiej, s. 732.
[16] W. Pociecha, Bona Sforza D’Aragona (1494-1557). Kraków 1936. Zob. aneks nr 3.
[17] Historia dyplomacji polskiej, s. 733.
[18] Historia dyplomacji polskiej, s. 734.
[19] En torno a Dantisco. Red. A. Skolimowska. Warszawa 2001, s. 81.
[20] Zob. Aneks nr 2.
[21] Historia dyplomacji polskiej, s. 735.
[22] Tamże, s. 736.
[23] Historia dyplomacji polskiej, s. 738-740.
[24] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii w XVI i XVII wieku. Kraków 1997, s. 35. Zob. G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich. Kraków 1984, s. 50.
[25] Karol I Habsburg był królem Hiszpanii. Gdy został koronowany na cesarza Niemiec został Karolem V. Zob aneks nr 8. R. Carande, Carols V y sus bsnqueros. Barcelona 1990; P. Chaunu, La España de Carlos V. Barcelona 1976; M. Fernández Alvarez, Carlos V, un hombre para Europa. Madrid 1999; M. Fernández Alvarez, Carlos V, el césar y el hombre. Madrid 1999; J. M. González Cremona, Carlos V, señor de dos mundos. Barcelona 1992; J. M. Jover Zamora, Carlos V y los españoles. Madrid 1987; A. W. Lovett, La España de los primeros Habsburgos (1517-1598). Barcelona 1989; J. Pérez, Carolos V, soberano de dos mundos. Barcelona 1998; J. Pérez, M. Peset, J. L. Peset, M. Hernandez Sanchez-Barba, La forja del Imperio, Carlos V y Felipe II. W: Historia de España. T. 6. Madrid 1981; M. I. Piqueras Villaldea, Carlos V y la Emperatriz Izabel. Madrid 2000; F. Zúñiga, Crónica burlesca del emperador Carlos V. Salamanca 1989.
[26] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 221. Zob. aneks nr 8.
[27] Historia dyplomacji polskiej, s. 748.
[28] H. Barycz i W. Pociecha, Borek Stanisław, s.321; R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 223.
[29] Historia dyplomacji polskiej, s. 751.
[30] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 223.
[31] Historia dyplomacji polskiej, s. 752-753.
[32] G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 54.
[33] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 31.
[34] Historia dyplomacji polskiej, s. 755.
[35] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 225.
[36] Historia dyplomacji polskiej, s. 757.
[37] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 226.
[38] Historia dyplomacji polskiej, s. 759.
[39] Zob. aneks nr 2.
[40] G. Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 52.
[41] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii s. 39, 41.
[42]G. Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 52.
[43] Historia dyplomacji polskiej, s. 760-763.
[44] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 228.
[45] Historia dyplomacji polskiej, s. 764.
[46] Tamże, s. 765-766.
[47] En torno a Dantisco, s. 81.
[48] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 40.
[49] Historia dyplomacji polskiej, s. 768.
[50] Zob. R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s.219, G. Makowiecka, Po drogach polsko – hiszpańskich, s. 43.
[51] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s.40.
[52] Tamże, s.41. Zob. G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 54.
[53] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 39-40.
[54] Tamże, s. 228-229.
[55] Historia dyplomacji polskiej, s. 769.
[56] Españoles y polacos en la Corte de Carlos V, red. A. Fontan i J. Axer. Madrid 1994, s. 46. Zob. R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s.40.
[57] G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 53.
[58]Españoles y polacos…, s. 48; G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 53.
[59] Historia dyplomacji polskiej, s. 777.
[60] Chodzi tu o syna cesarskiego Filipa II Habsburga.
[61] G . Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, s. 54.
[62] Z. Nowak, Jan Dantyszek, portret renesansowego humanisty, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1982, s. 129.
[63] Historia dyplomacji polskiej, s. 778.
[64] Historia dyplomacji polskiej, s. 789.
[65] Tamże, s. 790.
[66] Historia dyplomacji polskiej, s. 791.
[67] Historia dyplomacji polskiej, s. 791.
[68] R. Skowron, Dyplomaci polscy w Hiszpanii…, s. 228. Zob. Historia dyplomacji polskiej, s. 764.
[69] Historia dyplomacji polskiej, s. 791.
[70] Z. Nowak, Jan Dantyszek, portret renesansowego humanisty, s. 9.
[71] Tamże, s. 155.